Kotek w 2 wersjach

Czyli wydawało mi się, że już to gdzieś widziałam. (I miałam rację)

Znalazłam na dysku wśród „oczekujących” skanów takiego kotka i cały czas miałam wrażenie, że poznaję te łapki i piegi. I okazało się, że to ten kotek, którego Adelka kolorowała z moją pomocą. Teraz mamy kotki dwa. Nie szaro-bure obydwa. Adelka wybrała żywszą kolorystykę. I już wiem, czemu mi podpowiadała, że kwiatki muszą być czerwone.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.